Umysł

Kto zabił Rogera?- recenzja „Zabójstwa Rogera Ackroyda”

„Ackroyd siedział przed kominkiem w swoim fotelu, tak jak go pozostawiłem. Głowa opadła mu na bok. Dokładnie widoczna, tuż poniżej kołnierza marynarki, wystawała rękojeść noża.
Parker i ja zbliżyliśmy się i stanęliśmy nad bezwładną postacią. Usłyszałem, jak lokaj ze świstem wciąga powietrze.
Zadźgany od tyłu- wykrztusił. -Straszne!
Otarł pot z czoła chustką, potem wyciągnął drżącą dłoń w kierunku rękojeści noża.”

Taki cytat widnieje na tylnej okładce jednej z najwybitniejszych i, niewątpliwie, najbardziej nieprzewidywalnych powieści „Królowej Kryminału”- Agaty Christie.
Jednak zacznijmy od początku…

Od jakiegoś czasu przymierzałam się do przeczytania którejś z powieści Christie. Słyszałam o jej talencie pisarskim w samych superlatywach, że taka zagadkowa, zaskakująca, nieprzewidywalna. Dużo osób opowiadało mi, że autorka potrafi tak zamącić w głowie czytelnika, aby ten jej zaufał, a potem nagle BUM!, i całą jego pewność, to twarde przekonanie, kto jest mordercą, niszczy jednym, niespodziewanym wydarzeniem.
A ja zachodziłam w głowę: Jak? Jakim cudem? Czy naprawdę?

Przed przeczytaniem „Zabójstwa Rogera Ackroyda” przyrzekłam sobie, że choćby nie wiem co, zakończenie mnie nie zdziwi. Będę uważna, w trakcie lektury będę analizować każde zdanie, rozkładać je na czynniki i zastanawiać się, kto, kiedy i jak zamordował biednego Rogera.
Jaka ja byłam głupia!

Radzę Wam szczerze: nie igrajcie z Królową Zbrodni! Nie mówcie: na pewno ją rozgryzę, przecież to takie proste.
Nie wyjdzie Wam.
Tak jak i mi nie wyszło.

Teraz pewnie chcielibyście dowiedzieć się, o czym jest ta powieść? Jej treści nie da się podsumować w kilku zdaniach, ponieważ tworzy ją nie tylko sama fabuła, ale też emocje czytelnika, atmosfera w trakcie czytania i to cudowne, charakterystyczne dla dobrych książek detektywistycznych, napięcie rosnące z każdą minutą. Nie brak w niej także dowcipu, wielkiej miłości i problemów dnia codziennego.
Myślę, że wprost idealnie nadaje się na Majówkę- można ją przeczytać w trakcie jazdy samochodem, pociągiem, jest lekka i wszędzie się zmieści. Dodatkowo niesamowicie wciąga!

Dla niezorientowanych- detektywem wyjaśniającym tajemnicę śmierci Ackroyda jest Hercules Poirot, zabawny Belg o umyśle godnym Sherlocka Holmesa, który przyjeżdża do miasteczka King’s Abbot (tutaj rozgrywa się akcja powieści), by odpocząć od rozwiązywania zagadek kryminalnych. Zmienia nazwisko, a jego nowi sąsiedzi wiedzą o nim jedynie, że uwielbia hodować dynie.
Do czasu…
Wkrótce zostaje wciągnięty w jedną z najbardziej niebezpiecznych gier.
Grę mordercy, „przyjaciela, który stał się wrogiem”.
IMG_3177

***
Jestem w szoku. Skończyłam czytać powieść Christie ok. godziny temu i wciąż nie mogę uwierzyć, że morderca to właśnie…!
P.S To nie jest jeszcze ta „apetyczna” książka, o której mówiłam w ostatnim poście, ale pewnie już zdaliście sobie z tego sprawę ;).

Advertisements
Zwykły wpis

4 thoughts on “Kto zabił Rogera?- recenzja „Zabójstwa Rogera Ackroyda”

  1. Turut pisze:

    Ona pisała w czasach, kiedy kryminały były nieprzewidywalne, a z zdradzenie innym czytelnikom zbrodniarza groziło śmiercią. Nie przesadzam. Znam jednego starszego już faceta, któremu przez przypadek przyjaciel zdradził wynik meczu. Nie odzywał się do niego trzy lata. Jakiś tam mecz. Wyobrażasz sobie, co by było, gdyby w grę wchodziło morderstwo? Pewnie nie trzy lata, ale dożywocie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s