Dusza

Czasami trzeba odpuścić

Ostatnio coraz częściej nachodzą mnie myśli związane z odpuszczaniem. Sobie – tego, czego nie potrafimy zmienić z bogatej palety różnobarwnych wad i niedoskonałości naszej ograniczonej osobowości. Swoich planów – gdy okazuje się, że niezależnie od tego, jak doskonale przerobiliśmy je i opracowaliśmy w głowie, spalają na panewce. Gdy tak bardzo staramy się dosięgnąć ideału, że zapominamy, że czasami wymagamy od siebie zbyt wiele. Nie jesteśmy w stanie zmienić świata – a przynajmniej nie od razu i nie za jednym zamachem. Zazwyczaj zmiana to żmudny, czasochłonny proces prób i błędów, czasami również strzałów na ślepo, całkowicie w ciemno. Nie zawsze możemy mieć pewność, że wyjdzie nam na dobre. Jednak czy nie właśnie w tej nieprzewidywalności zmiany, jej zagadkowości, nieokiełznanym charakterze, zawarte jest jej piękno?

Zastanawiacie się pewnie, jak pragnienie zmiany ma się do odpuszczania sobie. Przecież równie dobrze mogę być wobec siebie pobłażliwą i odpuścić sobie jakiekolwiek działanie, prawda? Problem w tym, że czasami, niezależnie od tego, co podpowiadają nam głosy z zewnątrz, nasza intuicja już wie, że nadszedł czas, by z czymś skończyć. Po prostu czujemy, że coś (np. sposób odżywiania się, jakiś rodzaj sportu – stare nawyki, rytuały) lub ktoś już nam nie służy, w jakiś sposób ogranicza nasz rozwój, ściąga w dół, gdy czujemy, że moglibyśmy zdobywać szczyty!

Na tym właśnie chciałabym skupić się w dzisiejszym poście – na świadomości, kiedy się poddać. Na umiejętności pogodzenia się z faktem, że czas już najwyższy, by spróbować czegoś nowego. Już wiele razy do tej pory pisałam na forum mojego bloga o korzyściach, jakie płyną z przekraczania swojej strefy komfortu, choćby wystawiało się za nią zaledwie duży palec u nogi! Założę się, że najpiękniejsze wspomnienia, jakie zebraliście w ciągu swojego życia, wiązały się właśnie z podejmowaniem ryzyka, wychylaniem się poza utarte schematy postępowania, dawne, często szkodliwe nawyki.

Jeśli chodzi o mnie, to mogę Was zapewnić, że właśnie w chwilach, które wymagały ode mnie najwięcej odwagi (a jednym z takich momentów było założenie tego bloga i opublikowanie pierwszego tekstu 24 lipca 2012 roku), czułam się najbardziej spełniona. Szczególnie wtedy, gdy musiałam wykazać się bardziej kreatywną, twórczą stroną swojego charakteru! Kiedy tak zatracałam się w wykonywanej czynności, że zapominałam o bożym świecie, odkrywając w sobie niewyczerpane pokłady inspiracji, motywacji, ba! – nawet chęci działania.

Niekiedy boimy się coś zacząć, bo czujemy się nowicjuszami. Wmawiamy sobie, że w jakiejś dziedzinie mamy zerowe doświadczenie/jesteśmy jedynie żółtodziobami/amatorami, podczas gdy jest przecież tylu wykształconych, znanych, niedoścignionych specjalistów! Chowamy się za wymówkami: „Wciąż jeszcze się tego uczę”, „Nie zdobyłam całkowitej wiedzy w tym zakresie”, „Muszę najpierw przyswoić sobie teorię, którą później przetestuję w praktyce”. I owszem, wiele z tych wykrętów brzmi poważnie i wiarygodnie. Wiadomo, że w wielu sferach nie obędzie się bez zaplecza naukowego. Nie możemy, dajmy na to, ratować komuś życia, nie mając pojęcia o budowie ludzkiego ciała! Problem pojawia się wtedy, gdy zdobędziemy już potrzebną wiedzę i dalej nic z tym fantem nie robimy! Mimo, iż w środku aż kipimy, gotujemy się do działania!

Wierzcie mi – znam to uczucie. Nie ma nic gorszego, niż stanie się więźniem swych własnych wymówek, zwłaszcza, gdy wiemy, iż jesteśmy już (dawno) gotowi, by wprowadzić plan w życie. Dlatego ważne jest, byśmy czasem umieli sobie odpuścić. Poświęcić naszą fantazję o perfekcji/doskonałości w jakimś zakresie, na rzecz rzeczywistej aktywności.

Mimo uczucia niepewności. Na przekór lękowi przed porażką.

Spełnianie marzeń nie jest luksusem, na jaki mogą pozwolić sobie nieliczni, a obowiązkiem dla każdego, kto pragnie pozostać przy zdrowych zmysłach i oszczędzić sobie późniejszych wyrzutów sumienia, fali rozczarowania i niezadowolenia z siebie. Dlatego czytelniku, który czytasz te słowa – jeśli jest coś, z czym zwlekasz, mimo, iż cichy głosik w Twojej głowie podpowiada, że już czas, by zacząć działać – nie katuj się dłużej. Zazwyczaj intuicja wie pierwsza, co jest dla nas dobre. Musisz jej zaufać,uwierzyć, że chce dla Ciebie tego, co najlepsze. Czasami to znaczy, że trzeba zrezygnować z czegoś lub kogoś, co/kto powstrzymuje nas przed prawdziwym, pełnym, świadomym życiem. I chociaż czasami boli jak cholera – warto.

Na koniec chciałabym opowiedzieć Wam swoją historię. Kilka dni temu, na początku lata stwierdziłam, że pozwoliłam jednej, dość toksycznej osobie całkowicie nad sobą zapanować. (Odwoływałam się też do niej w ostatnim poście przed zawieszeniem bloga – O ludziach – dementorach – pamiętacie?). Stałam się od niej zależna, mało brakowało, bym się od niej uzależniła. Postanowiłam, że potraktuję te wakacje jako szansę, by wyzwolić się z jej więzów, odzyskać trochę niezależności, przywrócić sobie poczucie godności, tego, że nie potrzebuję drugiego człowieka, by mnie dopełnił, bo sama jestem niczego sobie całością. Wróciłam do jazzu (przez ostatnie tygodnie odmawiałam go sobie z powodu końca roku i egzaminów trymestralnych), czytania fascynujących powieści (aktualnie pożeram Królów przeklętych Maurice Druon na zmianę z 7 nawykami skutecznego działania Stephena Coveya), pisania. Niesamowite, jak poczucie odzyskiwania krok po kroku utraconej odrębności działa na człowieka! Czuję się silniejsza, bardziej świadoma tego, czego chcę od życia, ale i mam wrażenie, że postępuję teraz (bardziej niż dawniej) w zgodzie ze sobą. Mam też poczucie sprawczości – wiem, że jestem już gotowa, by zacząć coś nowego.

Mam nadzieję, że na Was też spłynie nieco inspiracji, by walczyć o marzenia, nawet jeśli wydają się odległe, a podjęcie drogi do ich spełnienia wymaga poświęcenia tego, co już Wam nie służy. Pamiętajcie, że ja też musiałam w tej kwestii zacisnąć zęby i odpuścić sobie kogoś, kto dawniej wiele dla mnie znaczył… dlatego, że wiem, że już czas na zmianę.

Powodzenia i Wam!

Subtelna

Advertisements
Zwykły wpis

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s