Blogowy Doping

Blogowy Doping #1

22 marca 2014 

Witajcie!

Zapamiętajcie dzisiejszą datę. Za kilka lat z rozrzewnieniem będziemy wspominać ciepły, wczesnowiosenny dzień, w którym napisałam pierwszą listę z cyklu „Blogowy Doping”! Zamierzam uzupełniać ją regularnie – przynajmniej raz na tydzień. Mam nadzieję, że prowadzenie stałej kategorii szybko wejdzie mi w nawyk, a z czasem stanie się… nieodłącznym punktem każdego tygodnia (!).  Przyznaję… pomysł jest ambitny i wymaga systematyczności. Jednak – cytując polskiego wokalistę Mrozu – „jak nie my, to kto?”. Właśnie! Skoro doszłam do wniosku, że potrzebuję cotygodniowej dawki motywacji, sama powinnam zabrać się za jej przygotowanie!

Blogowy Doping:

1) Jestem z siebie dumna, ponieważ dostałam się do wymarzonego liceum. Pracowałam nad dwoma pracami rekrutacyjnymi, uczestniczyłam w cyklu zajęć dla kandydatów do szkoły, przeanalizowałam sztukę „Pigmalion” Bernarda Shawa oraz musical „My Fair Lady” nakręcony na jej podstawie… Spędziłam kilka dni w całkowitym odcięciu od świata, zawieszeniu. Stworzyłam przestrzeń skupienia i koncentracji, spokoju i determinacji, wytrwałości i cierpliwości. W efekcie tych kilkudziesięciu aktywnie spędzonych godzin, powstały rozprawki, które – z duszą na ramieniu – wysłałam do sekretariatu szkoły. Przez kilka dni siedziałam jak na szpilkach, czekając na wyniki…  A kiedy wreszcie dostałam odpowiedź, ciężko mi było uwierzyć, że… to już koniec! Dostałam się! Tak po prostu.

2) Jestem z siebie zadowolona, ponieważ zaczęłam chodzić na zajęcia tańca jazzowego dwa razy w tygodniu. Zawsze chciałam trenować coś regularnie, mieć jasny, konkretny cel w dziedzinie sportu. Teraz mogę z dumą powiedzieć, że wreszcie znalazłam swoją „sportową niszę”. Przez najbliższe miesiące będę skupiała się na ćwiczeniach choreografii do czerwcowego pokazu…

3) Cieszę się, że – po wielu miesiącach przerwy – udało mi się powrócić do wieczornego rytuału czytania. Zapomniałam już, jak wielką przyjemność sprawiało mi poznawanie dalszych losów bohaterów, odnajdowanie w sobie podobnych cech do tych charakteryzujących papierowe postaci… Po prostu lubię czuć, że efektywnie spędzam czas! Poza tym – śledząc perypetie bohaterów – mogę zmienić swój punkt widzenia świata, a nawet… zmodyfikować swoje poglądy na różne tematy. Uwielbiam odkrywać piękno z początku niepozornych postaci, obserwować, jak przechodzą metamorfozę – takie historie są dla mnie źródłem niewyczerpanej inspiracji!

Tak prezentuje się dzisiejsza lista rzeczy, za które jestem wdzięczna światu. Może nie jest bardzo obszerna ani oryginalna, ale przecież „nie od razu Rzym zbudowano”! Jak to mówi mój nauczyciel hiszpańskiego, legendarny Pan Oskar : „Czeba pisać”.  A ja podpisuję się pod tym tekstem całą sobą!

Subtelna

Zwykły wpis
Blogowy Doping

Moja pierwsza lista dopingująca

Kiedyś nie wierzyłam, że mam do przekazania światu coś ważnego. Szukałam swojego głosu, talentu, predyspozycji, a kiedy coś odkrywałam, przyjmowałam do wiadomości, że jestem w tym dobra i… odpuszczałam! Czułam się pusta, chociaż miałam marzenia. Nie potrafiłam jednak zebrać się w sobie i uczynić choćby jednego kroku do realizacji nawet najdrobniejszej fantazji. Dlaczego ? Ponieważ uparcie wmawiałam sobie, że nie jestem wystarczająco dobra. Nie nadaję się! Nie dam rady! I najgorsze – jest już za późno! (Nie cierpię tego pesymistycznego stwierdzenia: jest demotywujące. Odbiera człowiekowi całą energię, siłę… apetyt na życie!)

Dzisiaj mnie oświeciło. Odkryłam, że mam tak wiele powodów, by być z siebie dumną! W tym tygodniu dowiedziałam się, że dostałam się do wymarzonego liceum. Ten fakt sprawił, że poczułam w sobie moc, jakiej dotąd nie znałam! Zrozumiałam, że – jeśli tylko czegoś bardzo chcę – potrafię uparcie dążyć do celu. Moja anoreksja była przecież wynikiem wymarzonej wizji samej siebie, jaką stworzyłam w swojej głowie i – wierzcie mi – podjęłam wszelkie działania, by obraz ten urzeczywistnić. Tyle, że efekt nie zadowolił mnie nawet w połowie tak, jak mejl od dyrektorki szkoły z informacją o przyjęciu do pierwszej klasy.

Pamiętacie mój tekst o wdzięczności? Był on niczym innym jak moją własną odą do samej siebie. Pracując nad nim, z każdym kolejnym słowem uświadamiałam sobie, ile zawdzięczam światu! Moje rozmyślenia na temat sztuki doceniania codziennych sukcesów doprowadziły mnie do pomysłu… by stworzyć na blogu kategorię wpisów z listą rzeczy, za które jestem wdzięczna i uzupełniać go przynajmniej raz w tygodniu. Będę zapisywała tam zarówno drobne, jak i bardziej okazałe powody do radości. Idea jest taka, że spis przyczyn pomoże mi w chwilach bezsilności i spadku mobilizacji do działania. Nazwę go Blogowym Dopingiem. Mam nadzieję, że uda mi się zainspirować Was do stworzenia własnych list dopingujących! 🙂

S.

Zwykły wpis