Projekt

Latawiec – 7 ukochanych TED – ów

IMG_6810

Dzisiejszy tekst otwiera kwietniowy cykl Latawca. W tym miesiącu skupimy się z FF na kreatywności i nauce, która płynie nie tylko z szarych, nużących podręczników. Prawdziwą wiedzę mamy przed oczami, na wyciągnięcie ręki – jej mądrość nie składa się z samych faktów. Tworzą ją również uczucia, wrażenia, emocje… które, choć nienamacalne, nie tak trudno wyłapać. Gdy wykształcimy w sobie wrażliwość na ulotne momenty, będziemy w stanie stworzyć coś trwałego i wiarygodnego. Właśnie na tym pragniemy się skoncentrować w czwartym miesiącu roku.

***

Miłością do TED- ów zaraziła mnie moja mama.

To po niej odziedziczyłam słabość do inspirujących, wspaniałych przemówień, w których wielcy tego świata dzielą się z publicznością swoim doświadczeniem, osobistymi obserwacjami i intrygującymi uwagami w czasie krótszym niż 20 minut. Uwielbiam oglądać takie prezentacje, ponieważ pomagają mi zrozumieć świat, kierujące nim schematy, a także dostrzec piękno w pozornie nudnych, ponurych, monotonnych czynnościach. Zawsze po wysłuchaniu wystąpienia czuję się pełniejsza, jakby ktoś dołożył kolejny element do układanki, z której kiedyś powstanie kompletny, udoskonalony obraz mnie samej. TED talks stanowią dla mnie źródło niewyczerpanej inspiracji i fascynacji. Dzisiaj chciałabym przekazać Wam część TED – owej mądrości za pomocą listy moich 7 ukochanych wykładów z tej konferencji. Po stworzeniu tego spisu odkryłam zdumiewającą rzecz – wszystkie prowadzone są przez kobiety. Widocznie męski punkt widzenia nie przemawia do mnie w takim stopniu, jak intuicja przedstawicielek płci pięknej! 😉

Przedstawiam wam:

1) How To Be a Miracle Worker – Gabrielle Bernstein

Gabrielle ma niesamowitą charyzmę i zaraża pozytywnym nastawieniem. Wydaje się promieniować spokojem, opanowaniem. W swoim przemówieniu opowiada o niesamowitym porannym rytuale oraz o zaletach płynących z życia w zgodzie ze sobą. Jej melodyjny głos wprowadził mnie w refleksyjny nastrój. Słuchałam z wypiekami, błyszczącymi oczyma i wyrazem niedowierzania na twarzy… ponieważ miałam wrażenie, że Gabrielle wypowiada na głos moje własne myśli! Polecam szczególnie wielbicielom stron o tematyce rozwojowej i osobom, które tak jak ja pasjonuje idea samodoskonalenia.

2) Loving Your Lady Parts As a Path To Success, Power & Global Change – Alisa Vitti

Ten wykład wywarł na mnie piorunujące wrażenie. Alisa jest kobietą przez naturę obdarzoną obfitymi kształtami, jednak swoimi gestami, postawą, mową ciała emanuje ciepłem, pewnością siebie i świadomością swoich atutów. Namawia kobiety, by pokochały swoje „lady parts”. To przemówienie leczy z kompleksów. Gorąco polecam!

3) The Power of Introverts – Susan Cain

Wiele razy miałam wrażenie, że – mimo, iż uwielbiam nawiązywać znajomości i jestem otwarta na ludzi – potrzebuję jak wody chwil samotności. Bardziej niż moi rówieśnicy. Zdecydowanie różnię się tutaj od swojej siostry – bliźniaczki. M. jest duszą towarzystwa, może godzinami rozmawiać przez telefon. Ja wolę spotkać się na kawie z dawno niewidzianym przyjacielem, porozmawiać w cztery oczy, na spokojnie, bez presji i ekranu komórki, który liczy każdą sekundę rozmowy. Jestem wewnętrzną introwertyczką, która uwielbia przebywać sam na sam ze sobą, prowadzić pamiętnik, pisać opowiadania, bloga, czytać fascynujące powieści. Czasami czuję potrzebę, by schować się w swojej skorupie, zamknąć przed wszystkimi i spędzić chwilę on my own. Susan Cain przekonuje, że takie momenty samotności mogą być piękne, inspirujące i wartościowe.

4)  Anonymous Extraordinaries – Natalie Warne 

Natalie przypomina, że nikt nie jest za młody, by zmieniać świat. Wie o tym z autopsji – w wieku zaledwie 18 lat aktywnie działała na rzecz fundacji Niewidzialne Dzieci. To, czego dokonała, przerosło jej najśmielsze oczekiwania. Jej przemówienie to oda do wszystkich, którym serce podpowiada, by zrobić krok ku lepszej przyszłości. I nieważne, czy będzie to mały gest czy znaczący ruch, który będzie miał ważkie konsekwencje… ponieważ: sukces jest sumą drobnych wysiłków, powtarzanych dzień po dniu – jak stwierdził amerykański autor poradników, Robert Collier.

5) The Power of Vulnerability – Brene Brown

Dla wrażliwców i osób, które – same będąc silnymi psychicznie, odpornymi na krytykę ludźmi – pragną się od tych pierwszych czegoś nauczyć. Wizerunek wrażliwca nie jest czarno – biały; są przecież dziedziny, w których umiejętność wnikliwej interpretacji świata bywa błogosławieństwem. Dzięki tej prezentacji nabrałam szacunku do samej siebie ;).

6) Embracing Otherness, Embracing Myself – Thandie Newton

Płakałam przy tym wykładzie. Thandie głęboko mnie poruszyła – swoją szczerością, dumą i delikatnością. Aktorka ma dar do przemówień – potrafi przyciągnąć uwagę widza, zyskać jego przychylność, podziw, sympatię. Dodatkowo jest niezwykle piękną, dojrzałą kobietą, która potrafi oczarować swoim śpiewnym, czystym głosem. Magiczny występ!

7) Why I Must Come Out – Geena Rocero

Nazwanie tej prezentacji tylko kontrowersyjną i śmiałą stanowiłoby ujmę dla jej autorki, która jest połączeniem wielu cech i skrajności. Geena ma w sobie subtelność Thandie Newton, odwagę i śmiałość Natalie Warne, urok Susan Cain, dodatkowo jest zjawiskowa niczym Gabrielle Bernstein. Wykład o poszukiwaniu prawdy o sobie samym i akceptacji.

Mam nadzieję, że sprostałam wyzwaniu i zaciekawiłam Was ideą TED- u. Może pewnego dnia i Wy staniecie na scenie, by podzielić się swoją pasją na forum tej konferencji ?

Jeśli po lekturze powyższego wpisu czujecie niedosyt, pod tym linkiem znajdziecie 7 propozycji Fire Fly.

Pozdrawiam Was wiosennie!

S.

 

Zwykły wpis
Dusza

O detoksie i Mistrzu Zen

IMG_5788
Subtelna w Wielkim Mieście

Równo dwa tygodnie minęły od mojego ostatniego wpisu. Zatęskniłam za blogiem, swoimi czytelnikami i stukotem palców o klawiaturę. W trakcie tych dwóch tygodni wiele się wydarzyło, zmieniło… Wybrałam się na wycieczkę klasową do Londynu i w mieście tym spędziłam pięć upojnych dni. Jeszcze przed wyjazdem przestawiłam się na tryb off – line i zamiast opisywać rzeczywistość, zaczęłam ją przeżywać. Obserwować ją i w niej uczestniczyć.
Równocześnie.
Zarządziłam detoks od blogowania :). Jego bezpośrednim efektem jest przypływ weny, inspiracji i ochoty na tworzenie. Pomyślałam też, że nieco zaniedbałam wizerunek Subtelnej, pozbawiając ją autorskiej kategorii… Dlatego też postanowiłam przywrócić
Subte (linki) niedzielne„. Myślę, że ucieszycie się z faktu, że twórczyni tego bloga odzyskała formę i zdecydowała się na dalsze publikowanie podsumowań tygodnia. Sama odetchnęłam z ulgą kiedy uświadomiłam sobie, ze to właśnie to, czego mi potrzeba, by na nowo nakręcić się na blogowanie! A dzisiaj mam dla Was jeden jedyny odnośnik do Mistrza Zen, Leo Babauty. Jego tekst jest krótki, treściwy i piękny. Ten bloger potrafi ująć w słowa moje rozbiegane po długim detoksie myśli i poskładać je w całość. Robi to subtelnie i z wdziękiem.
Czapki z głów!
P.S Wiem, że „Zen” w tytule wygląda jak „Żen” i przepraszam Was za tą niejasność. Jeszcze nie odkryłam, jak zmienić ustawienia mojego obecnego motywu… Bądźcie cierpliwi!
S

Zwykły wpis
Cykl

Kulisy blogowania – odsłona Brain Waves

Podła ze mnie istota!
Kulisy blogowania pojawiały się do tej pory wczesnym rankiem, ledwo słońce wzeszło, żebyście mogli przeczytać je, wylegując się w łóżku, popijając kawę z pianką.
(Ok, taka jest moja wizja idealna, możecie jednak modyfikować ją wedle własnego gustu i nastroju!).
Dzisiaj wyszło na jaw moje gapiostwo i niekonsekwencja, bo serwuję Wam kolejną odsłonę już w wersji kolacyjnej!
Mam nadzieję, że przymkniecie oko na ten wybryk (niech to zostanie między nami! ;)) i że podejdziecie do czytania z takim optymizmem, jak dotychczas.

Dzisiejsze kulisy urzekły mnie swoją prostotą – Iga z bloga Brain Waves potraktowała temat poważnie, skupiła się na „dużych kamieniach” (wielbiciele Coveya wiedzą, o czym mówię), czyli na tym, co uważa za najbardziej istotne.
W blogowaniu, oczywiście.

Osiem punktów.
Osiem kluczowych słów, wskazówek, które doprowadzą nas do spełnienia marzeń.
Słodka obietnica sukcesu…

To co?
Dacie się skusić?

***
IMG_5425
weheartit.com

Witajcie!
Mam na imię Iga i prowadzę bloga Brain Waves.
Dzisiaj chciałabym przedstawić Wam moją historię!
Zacznijmy od pierwszego, najprostszego pytania.
Tak na rozgrzewkę.

Skąd wziął się pomysł, by założyć bloga?

Zawsze lubiłam pisać.
A z racji studiowania kierunku, o którym zawsze marzyłam, postanowiłam dzielić się swoją pasją i zdobytą wiedzą z innymi.
Wiele ludzi, których poznałam po zapytaniu co studiuję (jestem studentką psychologii stosowanej na UJ), robiło wielkie oczy i kazało sobie czytać w myślach.
Branie psychologii za pewien rodzaj „szamaństwa” zawsze mnie irytowało – moim celem już na starcie było zapoznanie ludzi z psychologią oraz zwalczanie związanych z nią stereotypów.
Najbardziej skupiłam się na tematyce samorozwoju, zagadnień poświęconych coachingowi (który niestety często jest utożsamiany z wyciąganiem od ludzi kasy za nic).
Na początku blog nazywał się „Jak zostać coachem”.
Uznałam jednak, że tytuł ten jest zbyt wąski i tylko mnie ogranicza.
Zmieniłam go więc na nazwę teraźniejszą.

Gdy blog miał już ponad pół roku, dojrzałam do decyzji o powiększeniu zespołu.
Teraz nad treścią pracują – oprócz mnie – jeszcze dwie osoby: Magda i Andrzej.
Każdy z nas specjalizuje się w odmiennej tematyce i skupia na odrębnych zagadnieniach dotyczących samorozwoju.
Po krótkim czasie postanowiliśmy wyjść poza działalność czysto blogową i założyliśmy firmę o tej samej nazwie! 🙂
Tak właśnie spełniłam moje największe marzenie…

Co jest – moim zdaniem – najważniejsze w blogowaniu?

1. Content – treść.
Wybierając swój, miałam na uwadze to, czego ludzie potrzebują, o czym chcieliby przeczytać i czego nowego się dowiedzieć.
Content nie powinien być zbyt szeroki – stawiam na specjalizację w kilku dziedzinach, żeby nie skończyć na pisaniu „o wszystkim i o niczym”.

2. Grupa docelowa – warto już na początku określić grupę potencjalnych odbiorców.

– Do kogo zwracam się w swoich postach?
– Ile ta osoba ma lat, jaki ma status (ucznia, studenta itp.), czym się zajmuje?
Pomaga to w spersonalizowaniu swoich tekstów, przez co będą one lepiej odbierane!

3. Styl – w pisaniu oraz wyglądzie strony stawiam raczej na minimalizm i przejrzystość.
Zdania nie powinny być przesadnie rozbudowane, a grafika – rozpraszająca.
Czytelnik ma „płynąć” przez tekst.
Im dłuższe i skomplikowane zdania, im więcej dystraktorów na stronie – tym gorzej się czyta!
Z bardziej technicznych rzeczy – staram się zawsze pamiętać o wyjustowaniu (wyrównaniu) tekstu.

4. Autentyczność – jeśli prowadzisz bloga o nauce języków obcych, to się ich ucz.
Jeśli piszesz o samorozwoju – rozwijaj się!
Niby bardzo proste, ale stosunkowo rzadko za słowem pisanym idzie praktyka, działanie.
Mam to szczęście, że akurat społeczność blogowa, do której należę, składa się z samych ludzi czynu.
Jest to niezwykle motywujące!

5. Systematyczność – na początku mi było ją wypracować.
Myślałam, że napisanie jednego posta na dwa tygodnie to już szał!
Tak nie jest.
Myślę, że regularne pisanie nie tylko przyzwyczaja odbiorców do Twojej aktywności, ale jest też sposobem, by wyrazić szacunek.
Kiedy już zadeklarujesz że np: w każdy piątek wrzucisz nowy artykuł z cyklu, nie masz wyjścia – nie możesz dać plamy!

6. Oryginalność – świetnie, jeśli Twój blog się wyróżnia – treścią, pomysłem, wyglądem.
To sprawia, że ludzie go zapamiętują i chcą do niego wrócić.
Oryginalność rozumiem także jako nie kopiowanie treści, pomysłów innych blogerów.
Można się inspirować – po to przecież są blogi! – ale robienie kalki nigdy nie wychodzi na plus, nie świadczy też dobrze o autorze, który się tego dopuścił.

7. Pasja – bez niej pisanie jest pozbawione emocji, staje się nudne i zamienia w przykry obowiązek.
Dla mnie jest ona najistotniejszym ze wszystkich czynników, a także najskuteczniejszym motorem do działania!

8. Misja – czyli określenie celu pisania.

– Po co to robię?
– Co chcę przekazać swoim czytelnikom?
– Co pragnę wnieść do życia moich odbiorców?

Na koniec – wszystkim, którzy myślą o założeniu własnego bloga życzę wiary w siebie i samych sukcesów! 🙂
Tylko osiem kroków dzieli Was od spełnienia marzenia!
Czy jesteście gotowi, by postawić stopę na nieznanym, jeszcze niezbadanym gruncie?

Zwykły wpis